niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział III

      Noc, miasto nocą było ciche i bardzo skryte, pozbawione ludzi, wręcz wymarłe. Puste ulice, gdzie słychać było czasem puszke, pchaną przez wiatr, która obijała się o ziemie. Latarnie postawione daleko od siebie, dające ledwe światło. Ulica biedoty nie była zbyt bezpiecznym miejscem w noc, kiedy to różni kryminaliści wychodzili z domu, jak wilki na łowy. Mira lubi takie miasto ciche i spokojne, kiedy może pomyśleć, ale to nie znaczy, że długo nacieszy się tą ciszą, bo równo o 22 otwierają lokale clubowe, drinki, głośna muzyka i tłum ludzi. Łowcy lubią się bawić w końcu są młodzi, bez partnerów i dzieci. Sobota to jedyny czas, kiedy mogą się wyszaleć.
      - Mira idziemy? - spytała Ven ubrana w szorty i białą koszulkę, do tego koszula w krate. Jej piersi były prawie na wierzchu, a szorty prawie zastępowały jej majtki. Brunet spojrzał na nią i uśmiechnął się pod nosem.
       - Dla kogo się tak ubrałaś? - spytał, wracając do patrzenia przez okno.
       - Dla nikogo, to jak idziemy? - zapytała go lekko zawstydzona pytaniem Miry.
        - Tak idziemy - Szef z uśmiechem nałożył skórzaną kurtkę i wyszedł ze swojego pokoju pierwszy.
        Na dole przed wyjściowymi drzwiami z krypty stali już gotowi Celin, Frans, Mat i Klemes. Brakowało tylko Ven i Miry.
        - Nareszcie - westchnął Celin z ulgą, że wreszcie mogą iść do klubu.
        - Wszyscy są? Wszystko mamy? - Brunetka rozejrzała się po korytarzu tak jak by nagle coś ważnego miało jej się rzucić w oczy.
        - Tak mamy wszystko, wychodzimy - Klemens złapał za klamkę otwierając drzwi i wychodząc z tajnej krypty.
        Była by tajna gdyby nie to, że po za łowcami o jej położeniu wiedziała jeszcze jedna osoba, która nie powina wiedzieć.
         Klub ,,Czary Mary" Co sobote najbardziej popularny klub. Duży budynek z podziałem na loże Vip do której wchodziłeś bez kolejki, drinki, muzyka i miejsce do siedzenia. W klubie znajdowały się cztery rodzaje biletów wejściowych. Oczywiście Łowcy mieli najlepszy rodzaj biletu o nazwie ,,Loża Królowej Śniegu".
     Weszli od razu do klubu, a wysoki i młody kelner podał im od razu drinki. Zostali zaprowadzeni na górne piętro, które było magicznie zrobione. Na lodowy pokój, lekko zimny i cały biało - błękitny. Łowcy usiedli na białej, skórzanej kanapie przy stoliku, który został wykuty z lodu.
          - Zawsze jak tutaj przychodzimy zachwycam się tym pokojem, chociaż je znam - odpowiedziała Ven zauroczona wnetrzem loży.
            - Bo jesteś kobietą, a kobiety zachwycają się byle czym - Sprostował Mat, który jak zawsze powiedział coś kobiecie czego nie powinien.
             - Bo zaraz zjesz swoje okulary! - wykrzyczała wściekła i zła na swojego kolege po fachu.
   Ven i Mat się kłócili wymieniając między sobą coraz ostrzejsze słowa, ale Mira w ogóle nie wsłuchiwał się w ich kłótnie. Myślał zupełnie o czym innym. Myślał o Ivilu, kiedy czarnowłosy mignął mu przed oczyma na dole, gdzie tłum ludzi tańczył na parkiecie przy kolorowych światłach i głośnej muzyce. Blondyn zerwał się z kanapy i zbiegł po lodowych schodach na parkiet. Jego przyjaciele spojrzeli po sobie w ogóle nic nie rozumiejąc i podbiegli do barierek patrząc zaszokowani na swojego szefa.
            - Co mu odbiło? - Spytał Celin przypatrując się ciemnemu brunetowi, który sprawnie omija tańczących ludzi.
             - Nie wiem, ale ostatnio dziwnie się zachowuje - Stwierdził Frans oczywisty fakt, który wszyscy widzieli.
              - Marwie się o niego- Powiedziała Ven i patrzyła z góry na parkiet ze smutkiem w oczach.
        Tym czasem Mira wbiegł na zaplecze i rozejrzał się po szarym korytarzu lekko zniszczonym i ciemnym. Zauważył czarne włosy, które migneły mu przed oczami i poczuł zapach migdałów. Wiedział, że to on i jeszcze bardziej przyśpieszył.
           - Mira tutaj - Usłyszał jego głos i skręcił w lewo szybko biegnąc.            - Tutaj - Biegł za głosem kręcąc się tak właściwie w kółko. Czuł ekscytacje, że go słyszy i jakąś nieopisaną radość.
             - Ivil! Ivil!
             - Mira tutaj - Zatrzymał się przed drzwiami i z wielką ekscytacją je otworzył, ale przed nim nie pojawiło się, wyjście, wejście, pokój czy nawet korytarz. Można to nazwać ślepszym zaułkiem, bo przed twarzą Miry pojawiła się ściana, a na niej napisane krwią.

       ,, Łowcy tutaj Ha,ha, ha!"

           - Mira! Mira! - Ven staneła i zasłoniła rękoma swoje malinowe usta.
        Blondyn spojrzał na przestraszą dziewczynę chociaż sam był przejęty.

        Impreza bardzo szybko skończyła się tej nocy. Łowcy rozkazali wyjść wszystkim ludzią z klubu i zajeli się napisami. Smsy to jedno, ale krew na ścianie to drugie.
            - Może to jest ukryte przejście? - spytał Mat dotykając czubkami palców ściany.
            - Mat zbadasz próbki krwi, Frans zrób zdjęcia, Klemens i Celin rozwalcie tą ściane, coś za nią musi być - wydał rozkazy brunet myśląc intensywnie.
             - Tak jest! - odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
Próbki krwi pobrane, zdjęcia zrobione i zabrali się za rozwalanie ceglanej ściany. Klemens z Celinem przynieśli dwie bomby wielkości doniczki i przyczepili przyssawkami do ściany. Nastawili na minute odchodząc.
            - Nie tak szybko dzieci - Wszystkie drzwi i okna się zamkneły, włączyło się światło i alarm.
             - Mira coś jest nie tak! - Wykrzyczała Ven i staneli patrząc na górę.
     Rozdzwonił się Iphon Miry. Wyjął go z kieszeni czarnych dżinsów odbierając.
             - I jak się bawisz Mira? - spytał głos po drugiej stronie.
              - Kim ty do jasnej cholery jesteś? - spytał rozglądając się do okoła. Jego Łowcy nigdy nie byli tak przerażeni jak dzisiaj.
              - Zabawmy się Mira, ja będę Łowcą, a wy zwierzyną - Odpowiedział, ale z tego bełkotu Mira nic nie rozumiał - Macie minute na znalezienie wyjścia albo zabiją was moje roboty lub wasza bomba - Miał niski i wyraźny głos, Mira go gdzieś już słyszał, ale nie miał zielonego pojęcia, gdzie.
       Trzy . . .
. . .  Dwa . . .
. . .  Jeden . . .
. . . Start!
      Z sufitu spadli metalowi jeźdzy na koniach i zaczął się wyścig. Łowcy stali się . . . zwierzyną.

3 komentarze:

  1. Ayo się melduje i zgłasza zauważenie postępu! xd
    Liczba błędów zmniejszyła się kilkukrotnie. Poprawę się chwali, więc chwalę :3
    Były z trzy zdania na początku, które pod względem gramatycznym nie miały zbytnio sensu, ale dało się ogarnąć o co chodzi ^^
    "Mira, coś jest nie tak!" - podrzucam parę przecineczków. Zabrakło ich w końcówce.
    Parę słówek: "poza"; "wnętrzem"; "jeźdźcy"; "mignęły"; "tak jakby"; "byłaby".
    A teraz jeszcze raz przecinki:
    "powiedział kobiecie coś, czego nie powinien"
    "podbiegli do barierek, patrząc zszokowani na swojego szefa"
    Tak jeszcze osobno - jeśli używamy imiesłowowego równoważnika (czy jak tam to się zwało. Wiesz, chodzi mi np. zrobiwszy, oglądając), musimy oddzielić imiesłów przecinkiem. Czy coś w ten deseń. Lepiej zilustruję to przykładem:
    "spytał, rozglądając się dookoła"
    Wiesz o co chodzi. nee? Nie umiem tłumaczyć, czuję, że nie da się zrozumieć tego bełkotu ;.;
    Coś milszego:
    Czemu musiałeś zakończyć w takim momencie? Czemuuu? ;.; Będę teraz cierpieć. Czy Ty i jeszcze jedna blogerka się zmówiliście, czy co?
    Rozdział krótki, ale miło się czytało. Wyczuwałem taki... przeskok w jakości. Zdania są teraz dłuższe, co mnie cholernie cieszy. Jestem cholernie ciekaw, co Ty takiego tu kombinujesz. Mam taką zajebiście wielką pustkę w głowie. Naprawdę. Myślę, jak Ty to możesz potoczyć, ale nic mi nie chce przyjść do głowy.
    I znowu mam więcej o błędach. Shit. Sorry, nie chciałem. Tak jakoś... no pustka w łbie i nie wiem jak komentować treść xd
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę :) Staram się, ale nigdy nie będę taki super :) Ale jak widzę twoje komentarze to szeroki smail mi się pojawia :) A co do opowiadania to dopiero początek :)

      Usuń
  2. Nominowałem Cię do Liebster Award. Więcej informacji: http://yaoi-stories-by-ayo.blogspot.com/2015/02/normal-0-21-false-false-false-pl-ja-x.html

    OdpowiedzUsuń